sobota, 28 czerwca 2014

EXO W Hello Baby vol. 2

- Że co? J-jak to wyjechali? - zapytał Kris. - Aich... Jak my sobie poradzimy z tym małym potworem?
- Nie przesadzaj Krisus. - uśmiechnął się Kai. - Może... Może damy radę. Ona nie jest taka zła, jak się na nią spojrzy.
- Bo śpi. - wtrącił Tao. - Widziałeś co robiła jak była "na chodzie". Pomalowała mój ulubiony stół! Może i namalowała pandę, ale to flamaster. Tego nie zmyję.
- Może jakiś środek czyszczący to zmyje. - poklepał przyjaciela po ramieniu Luhan. - Nie łam się. Zachowujesz się jak baba, dbając tak o te wszystkie meble.

Tao spojrzał na niego spod byka i wystawił język.
- Ta miłość. - szepnął niby niedosłyszalnie Suho. - To panda. Przyzwyczaisz się. 
Maknae uśmiechnął się.



- Ehkem. - odchrząknął Xia Lu. - W naszym samochodzie śpi mała dziewczynka, nie uważacie, że powinniśmy się nią zająć?
- Wracamy do dormu, nie?- zapytał D.O. -  Nie ma co tutaj siedzieć i gadać. Jej rodzice wyjechali za granicę zapewne na wakacje i domyślam się dlaczego. Lekko się jej boję,a to 5-cio letnia, mała, dość słodka dziewczynka. 
- Damy radę, nie? - zapytał Kris po chwili namysłu. - W końcu We Are One. - uśmiechnął się i wystawił rękę.
Po chwili reszta chłopaków położyła dłonie na jego.
- We Are One! - wykrzyknęli razem
i unieśli ręce.
Wsiedli do auta. Taeyon nadal była pod wpływem błogiego napoju Sehun'a więc spokojnie spała. Wrócili do dormu ze złymi wieściami...chyba. Może uda im się zaopiekować małą i zostaną cudownymi appa'mi? Hmm.. byłoby miło. 
- Ja, ja... Ja nie umiem z nią rozmawiać. - żalił się Baek. - Dzieci mnie nie lubią. A przecież jestem taki aegyo. - spojrzał na Lay'a stojącego nad nim. - Prawda?

- Hmmm.. No oczywiście. - odparł Tao. - Chyba w snach. Ja jestem najbardziej aegyo. I nie próbuj zaprzeczać.
- Może przestalibyście zachowywać się jak dzieci i zajęli prawdziwym dzieckiem. - skarcił ich Kris.
W tym samym czasie mała Taeyon ziewnęła szeroko, podeszła do D.O. i mocno go uściskała.
- Appa..- wymamrotała.
Luhan otworzył szeroko oczy i szeptem zapytał Sehun'a:
- Appa? A kiedy przeszli z oppa na appa? 
Drugi pokręcił przecząco głową i wzruszył ramionami z uśmiechem.
- H-hej, mała. - powiedział D.O. - Jak się spało? - zapytał bardziej pewnie.
- Mmmm... Miło było. - zaśmiała się. - Śniła mi się łąka, a na niej takie malutkie słodkie króliczki.  A na drzewie w lesie niedaleko tej łąki siedziała panda. Taka malutka i słodka. Wspięłam się na drzewo żeby z nią porozmawiać i ją pogłaskać.
- Oooo, to bardzo fajnie. - odparł chłopak.
- I co udało ci się ją pogłaskać? - zapytał zaciekawiony Tao. - Wiesz... Ja bardzo lubię pandy. - kucnął przy niej.
- Mhym. - przytaknęła. - Była taka mięciutka. - uśmiechnęła się słodko, a Tao razem z nią. - Ja też je lubię, ale króliczki można częściej głaskać. 
- Hah, jesteś głodna? - zapytał Lay. - Nie chcę się chwalić, ale całkiem nieźle gotuję. Może miałabyś na coś ochotę?
- Nie dziękuję. Nie jestem głodna. - odparła z najsłodszym uśmiechem jaki chłopcy kiedykolwiek widzieli. - Może porysujemy? - zwróciła się do D.O.
- Znajdę kolorowanki, dobrze? Tao appa nie będzie zadowolony jak znowu pomalujemy mu stół.
- Mhym. - odparła.
Z godziny na godzinę dogadywali się coraz lepiej. Nawet Kris zaczął się nią interesować chociaż na początku stwierdził, że nie lubi dzieci. Wieczorem Lay zrobił kolację. Wszyscy razem z Taeyon zjedli i pochwalili kuchnię Xing Xing'a co bardzo mu się spodobało. W końcu ktoś docenił jego ciężką pracę. Do zmywania zostali zatrudnieni Suho i Baek. Nie obyło się bez marudzenia i tekstów w stylu "Zawsze wypada na mnie.". Pomimo drzemki w ciągu dnia, którą odbyła mała Taeyon, to padła na łóżko jakby bawiła się cały dzień. W sumie małe dzieci potrzebują dużej ilości snu żeby mieć siłę na psoty następnego dnia.
- Jak się bliżej przyjrzeć to ona nie jest taka zła. - oznajmił Luhan. - Zaczynam ją lubić i mam nadzieję, że z wzajemnością. - zaśmiał się.
- Aich... Padam. - powiedział D.O. - Jutro wy się musicie jakoś zaangażować bo Taeyon mnie wykończy.
 
- Nie nasza wina, że cię kocha. - odburknął Chen. - Też chcę żeby mnie polubiła.
- Dasz radę, nie łam się. - pocieszył go Sehun. - Do mnie też się nie klei. Będzie dobrze, to w końcu dopiero pierwszy dzień, prawda?
- Jasne. We Are Exo i damy radę. - rzucił słowami otuchy Kai. - We Are One!



-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

No i nadeszła moja kolej. c: Mam nadzieję, że nie zasłodziłam/zanudziłam na śmierć.  Nie za bardzo wiedziałam jak ubrać w słowa to co miałam w głowie, ale wierzę, że nie wyszło najgorzej. 
~Yuki 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz