Witam ~
Przychodzę tutaj z parodią V-Hope, którą miałam napisać za karę już wieki temu. Niezbyt znam się na parodiach więc to pewnie wyszło jak idiotyczny One Shot, ale ...
Umma, I'm very very sorry, że takie krótkie, ale... :D
Nie nadaję się do parodii, więc przepraszam za to co za chwile przeczytacie, bo z pewnością to nawet przy parodii nie stoi. :D Tak... To definitywnie nie jest parodia. :D
~ Yuki
-----------------------------------------------------------------------------------
- Nie dotykaj tego. - zakazał Taehyung.
Natomiast wbrew wszystkiemu Hoseok raz po raz obmacywał ranę.
- Mówiłem ci coś, tak?
- Ale boli. - usprawiedliwiał się Hope.
- No jak dotykasz, to się nie dziwię, że boli. - pokręcił głową V.
Nadzieja złożyła usta w dziubek i wymamrotała:
- Jak Jin hyung opatruje mi rany, to nie boli.
- To możesz do niego iść jak coś nie pasuje. - Tae buszował po apteczce w poszukiwaniu plastra.
W tym momencie Hoseok zaczął przedrzeźniać go bez słów.
- Wiem co robisz, Hope.
Chłopak z miną zbitego szczeniaczka spojrzał na niego spod czerwonej grzywki.
- Nie patrz tak na mnie.
- Czemu mnie nie lubisz? - wymamrotał.
V momentalnie się odwrócił i zlustrował wzrokiem siedzącego na krześle przyjaciela.
- Kto ci powiedział, że cię nie lubię, hę? - znów wrócił do poszukiwań.
- Bo tak się zachowujesz...
- Szukam ci tego plastra, żeby cię palec nie bolał, ciamajdo.
- Wiesz, że nie chodzi mi o teraz. Chodzi mi o twoje ogólne zachowanie. - spuścił głowę.
- Przecież wiesz, że cię...
Tą można by rzec idealną chwilę przerwał nie kto inny, jak Rap Monster.
- Joł ludzie. - wkroczył do pomieszczenia swym raperskim wyluzowanym krokiem.- Mam taką sprawę.
- Wyjdź! - wrzasnął Hope. - Wyjdź!
Zdezorientowany raper spojrzał najpierw na krzyczącego, a później na zabójczy wzrok jego przyjaciela.
- Ale ja się tylko chciałem zapytać... - powiedział jeszcze raz smutnym głosem.
- Nie obchodzi nas to, ze znów zgubiłeś okulary Mon! - nie zniżał tonu Hoseok.
- Ale ja nie...
- Cichaj!
- V powiedz mu coś. - spojrzał na niego smutnymi oczami.
- Hope uspokój się, bo nie dostaniesz lizaka. - powiedział "doktor" Taehyung.
Jak na zawołanie, Nadzieja uspokoiła się. Zero jakiegokolwiek dźwięku. Tylko jego zabójczy wzrok był wbity idealnie w oczy Mona.
- Nie pozwól by mnie zabił, błagam. - powiedział do Tae.
- Jest kontuzjowany nic ci nie zrobi. - wyjaśnił rudzielec.
- Ta niewielka kontuzja nie przeszkodzi mi w moich czynach. - szepnął złowieszczo Hoseok.
Przestraszony wzrok Rapera nie mógł się skupić na jednym przedmiocie. Wyobrażał sobie jak rozwścieczony Hope podchodzi do niego z patyczkiem od lizaka i wbija mu go w jego raperską klatę. On wtedy krwawi i krzyczy boleśnie. Wzdrygnął się na samo wyobrażenie sobie tej sceny.
- T-to ja może kiedy indziej wpadnę. - powiedział, ale wtedy zauważył, że Hoseok już nie siedzi na swoim wcześniejszym miejscu.
Zniknął.
- No to teraz po mnie. - szepnął raper. - Zginę marnie.
Chwilę później poczuł czyjąś dłoń na ramieniu. Była ciężka i taka... Ciężka. Dreszcz niepokoju przebiegł po jego ciele.
- Może arbuza? - zapytał Hope, którego to właśnie ręka spoczywała na barku rapera.
Źrenice Rap Mona rozszerzyły się niebezpiecznie, zupełnie jakby był po jakimś magicznym brokacie od Lay'a.
- A-arbuza? - zapytał.
- Mhym. - kiwnął ochoczo głową przeżuwając kolejny kawałek owocu.
Z podejrzaną miną wziął od potencjalnego mordercy kawałek i ugryzł kawałek. Dopiero później uświadomił sobie, że mógł on być zatruty. Z wrzaskiem wybiegł z pomieszczenia trzaskając drzwiami.
- Ależ się go pozbyłeś. - V zaczął bić brawo.
- No bo nam przeszkodził. - powiedział. - A mój palec nadal boli.
- Geronimo! Znalazłem ten cholerny plaster.
Podszedł do poszkodowanego z opatrunkiem.
- Patrz w jednorożce, ciasteczka i tęcze. - powiedział słodko.
- Jaaaki faaajny ~ - przeciągnęła Nadzieja.
- Dawaj tu tego palca. - nakazał.
- Uważaj.
Po sekundzie palec Hope'a był przyozdobiony ślicznym plasterkiem. Uśmiechnął się ciepło i przytulił przyjaciela.
- A gdzie moja naklejka i lizak? - zapytał.
- Masz. - powiedział V przyklejając mu na koszulkę naklejkę z napisem "Najdzielniejsza Nadzieja na ziemi" i wręczył mu lizaka w kształcie serduszka.
- Serdusio? - zapytał słodko Hoseok.
- No bo ja cię tak troszkę kosiam wiesz? - uśmiechnął się.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz